Podsumowanie miesiąca: październik 2021

Dymy na zapleczu, wielkie powroty i upadające federacje. Po miesiącu nieobecności wracamy z podsumowaniem października.

Podraftowane…

Miesiąc zaczęliśmy raczej spokojnie, od draftu w WWE, który nie wchodził w życie przez kolejne kilka tygodni. Najciekawszy w tym wątku był udział niedawno zatrudnionego złotego medalisty olimpijskiego Gable’a Stevesona, który wciąż nie zdążył zadebiutować na Raw i ma pojawiać się co najwyżej sporadycznie.

Pierwszy raz zdarzyło im się też dać dobre PPV z Arabii Saudyjskiej, z którego najbardziej polecam 3way o pas kobiet SmackDown: Becky Lynch vs Sasha Banks vs Bianca Belair. Edge i Seth Rollins w otwierającym Hell in a Cell matchu też zebrali sporo pochwał, ale osobiście nie oglądałem.

Najciekawiej było jednak na niebieskiej tygodniówce zaraz po Crown Jewel, na której doszło do kolejnej wymiany pasów między mistrzami, którzy zmienili brandy w drafcie. Oj, gdyby tylko można było uniknąć takiej sytuacji, mogąc kontrolować wyniki…

Co z tą Charlotte?

W trakcie wspomnianej wymiany doszło do tego, że mistrzynie dosłownie zaczęły rzucać w siebie pasami – co nie było wcześniej planowane – a wszystko miało sprowadzić się do sprzeczki między nimi na zapleczu już po segmencie. Poniżej ładne podsumowanie informacji do POST Wrestling.

Maluje nam się tu obraz Charlotte coraz bardziej odcinającej się od szatni WWE, która ma jej dość z każdym kolejnym problemem. Osobiście odrzuciłbym mówienie o tym, że to wszystko przez to, jak mocno jest promowana praktycznie od początku swojej kariery – a przynajmniej zrzucanie wszystkiego tylko na ten jeden aspekt. Roman Reigns jest pushowany jeszcze bardziej, ku większemu oburzeniu fanów i nie słyszałem ani jednego złego słowa o nim czy o tym, że wrestler x uważa, że ktoś inny powinien dostać taką promocję. Wręcz przeciwnie – jest wychwalany i stawiany w roli lidera szatni.

Myślę, że to jakaś mieszanka problemów na linii WWE – Ric Flair i Andrade (w dominującej części?), może teraz też już jakiejś zazdrości o Becky, którą ją przerosła i bookingu, który w jej przypadku polega na obrzucaniu ją pasami i który w jakimś stopniu sprowadza mocną krytykę czy hejt ze strony fanów na nią, a nie McMahona, który jest witany aplauzem i pokłonami za każdym razem, kiedy się pojawia.

Fakt, że problemy mają trwać jakoś tak od roku, a nie wcześniej (a jej push trwa już trochę lat) sugeruje mi, że najważniejszym czynnikiem jest jednak niezadowolenie z nieobecności sympatycznego Meksykanina i ewentualna chęć dołączenia do niego poza WWE. Nie to, że miałoby to ją bronić. Raczej staram się znaleźć przyczyny obecnej sytuacji i zobaczyć gdzie nas to zaprowadzi.

Jakimś pomysłem ze strony WWE byłoby pewnie danie jej paru miesięcy wolnego w nadziei na to, że się zresetuje, przemyśli parę spraw i „wróci silniejsza” z bardziej profesjonalnym nastawieniem, bo pewnie nie chcieliby jej zwalniać z federacji nawet przy ewentualnych kolejnych problemach, praktycznie oddając wielką gwiazdę (i to taką w ich oczach) na srebrnej tacy Tony’emu Khanowi.

Innym pytaniem jest też to, jakie byłoby zainteresowanie ze strony AEW. Z jednej strony no-brainer, bo raz, że wielka gwiazda, a dwa to też pokazanie, że nawet jeden z niewielu „wychowanków WWE” woli iść do nich. I Andrade na pewno też mocno by o to zabiegał.

Z drugiej jednak mamy fakt, że zaplecze AEW jest bardziej przyjazne/rodzinne, niż „typowe korpo” jak u McMahonów. Pytanie więc, czy chcieliby dorzucić tam potencjalne zgniłe jabłko i czy korzyści przysłoniłby ewentualne problemy – wystarczy przypomnieć osobę Tessy Blanchard, która mogłaby być twarzą kobiecej dywizji w każdej organizacji na świecie, ale przez problemy dyscyplinarne wszyscy przez długi czas woleli się trzymać od niej z daleka.

Dave Meltzer pisze w najnowszym wydaniu swojego newslettera, że jej obecna umowa z WWE trwa jeszcze ponad rok. El Idolo z kolei poinformował niedawno, że podpisał z federacją Khana 3-letnią umowę. Na ten moment spodziewam się zobaczyć Ashley Flair w AEW w 2023.

fragment tygodnika Wrestling Observer Newsletter

Imagine jakby po tych latach drętwego podbijania statystyk odeszła przy 15 tytułach.

Powroty AJ i WOW

A skoro o kontrowersyjnych wrestlerkach mowa, to równie dobrze możemy przejść do tematu powrotu po dwuletniej przerwie organizacji Women of Wrestling, która ma mieć swoje show na jednym z kanałów CBS, począwszy od września przyszłego roku.

Największym newsem z konferencji ogłaszającej powrót jest niewątpliwie powrót do wrestlingu po kilku latach AJ Mendez, która co prawda nie będzie brać udziału w akcji w ringu (na razie?), ale ma być jedną z producentek oraz komentatorek.

Trudno jednak jest mi w pełni cieszyć się powrotem AJ i zrozumieć, dlaczego ktoś, kto stara się mocno działać na rzecz znormalizowania mówienia o swoich problemach psychicznych i walkę z nimi wybiera sobie projekt, którego twarzą ma być wspomniana wyżej Tessa Blanchard.

Tessa Blanchard, z którą są problemy nie tylko według dziennikarzy, ale o której braku profesjonalizmu względem innych czy nawet rasistowskim ataku werbalnym na jedną z wrestlerek mówią jej koleżanki po fachu, które miały z nią styczność.

Trochę screenów z tweetów z zeszłego roku zebranych w jedno miejsce można znaleźć na przykład w tym tekście.

Żeby tego było mało, zamiast jakichkolwiek przeprosin czy oficjalnego stanowiska w sprawie wkrótce organizacja wypuściła też nową koszulkę Blanchard, która przypomina mi to, jak rok temu promował się Will Ospreay. Za wisienkę na torcie można uznać informacje, jakie niedługo potem podał Sean Ross Sapp o tym, że federacji zwróciła się do wrestlerki, która padła ofiarą rasistowskiego ataku, chcąc wykorzystać całą sytuację do podpromowania powrotu. Sama zainteresowana miała poczuć się urażona taką propozycją.

Gdzie ta chwała?

W Impact Zone za to mieliśmy największe PPV w roku – Bound for Glory. Nie obyło się bez kilku ciekawych decyzji jak na przykład Deonna Purrazzo tracąca swoje mistrzostwo kobiet po 343 dniach na rzecz Mickie James. Nie jestem pewien, ale chyba można było znaleźć lepszą kandydatkę do przerwania tak długiego title reignu, niż weteranka, która z miejsca może być wiarygodną pretendentką. Tym bardziej, kiedy niedawno inne złoto powędrowało z rąk Kenny’ego Omegi do Christiana Cage’a, więc tworzy nam to trochę obraz kopiowania tego, za co krytykowane jest WWE w oczach kogoś nieśledzącego produktu regularnie. Czy raczej utwierdza w przekonaniu, bo oni to przez całe swoje istnienie starali się być ich kopią. Oby to oznaczało więcej pani Purrazzo w innych federacjach.

Ostatecznie ani Braun Strowman, ani Bronson Reed (o debiutach których się trochę mówiło przed galą) się nie pojawili. Były za to The Iinspiration, które w debiucie zgarnęły pasy mistrzyń tag team kobiet, a na tapingach tygodniówek zadebiutował Minoru Suzuki.

Po main evencie tamtejszą wersję walizki Money in the Bank do wygrania mistrzostwa świata wykorzystał gość, którego reakcją na zauważenie, że promuje pedofila, jest narzekanie na złych fanów, którzy tylko chcą doszukiwać się problemów i krytykować, zamiast docenić i pochwalić za trenowanie młodzieży.

Tymczasem w (Nowej) Japonii

NJPW zaprezentowało zaś finał swojego corocznego G1 Climaxa, który zakończył się dość nieszczęśliwie. Kota Ibushi doznał bowiem kontuzji w trakcie walki, przez co triumf w całym turnieju walkowerm przypadł Kazuchiki Okady.

Ibushi ma być nieobecny około dwóch miesięcy, więc być może uda mu się jeszcze zdążyć na styczniowe Wrestle Kingdom, a Okada postanowił zmienić symbol wygrania Climaxa z tradycyjnej w ostatnich latach walizki na… pas IWGP Heavyweight, który został zastąpiony nowym tytułem IGWP World Heavyweight przed kilkoma miesiącami.

Jest to ciekawa zagrywka New Japana w odpowiedzi na niezadowolenie zarówno fanów, jak i samych wrestlerów z powodu odstąpienia od tego pasa. Jeśli po (prawdopodobnym) powróci na szczyt i wygraniu nowego tytułu na Wrestle Kingdom przez Okadę planują do niego wrócić już na stałe, to jest to miły ukłon w stronę fanów na polu, na którym nie ma sensu zbytnio z nimi wojować.

A jeśli pas ma się pojawić tylko na chwilę, to myślę, że to niepotrzebne teasowanie tylko po to, żeby na końcu podkreślić, że to nowe co im się tak nie podoba, jest tak bardzo lepsze w momencie, kiedy produkt nie cieszy się już taką popularnością jak w czasach przedcovidowych. Jeśli to drugie, to trzeba było od razu po zmianie poinformować wrestlerów, żeby nawet o tym wcześniejszym nie wspominali i nie nakręcali fanów.

A z dużo bardziej pozytywnych wieści – na tej samej gali jeszcze przed finałem w matchu pokazowym udział wziął Katsuyori Shibata. Ten sam, który przed kilkoma laty omal nie stracił życia przez wykonanie stiffowego headbutta, kiedy jego organizm był już mocno odwodniony w walce z Okadą i spędził kilka miesięcy w szpitalu, dochodząc do siebie po operacji.

Po walce zapowiedział też, że to nie ostatni raz, kiedy go widzimy.

Galopem po złoto i pas TBS

W AEW natomiast Tony Khan w końcu odpalił protokół Cowboy Shit, wypuszczając nas na ostatnią prostą obecnie najlepszego story w wrestlingu, budującego do walki Adama Page’a z Kennym Omegą i koronacji kowboja, do której budowali od konferencji ogłaszającej powstanie organizacji w 2019 roku.

A tu coś dla tych, którzy nie śledzili całej historii od początku i dla tych, którzy chętnie by sobie przypomnieli najważniejsze momenty:

Żeby potwierdzić, że promotorzy nie potrafią powstrzymać się przed wprowadzaniem zbędnych pasów, ogłoszono też wprowadzenie nowego pasa kobiet. Jeszcze na dobrą sprawę nie udało się ustabilizować sytuacji wokół jednego pasa, przy którym mają problemy z promowaniem dla Britt Baker pretendentek – i zasadniczo można odnieść wrażenie, że wszystko, co tam się dzieje, jest na przeczekanie, aż do tytułowego obrazka nie wejdzie Thunder Rosa – a dorzucają następny.

Nie trzeba mieć kolejnego pasa, żeby móc znaleźć czas antenowy na więcej storyline’ów, niż ten dla Britt. Zresztą już sami to udowodnili, kiedy… Baker jeszcze nie miała pasa i promowali mocno zarówno mistrzynię, jak i ją, bo miała za jakiś czas ten pas przejąć.

Jeśli już musieli dodawać, to mogli pomyśleć o jakimś gimmickowym tytule, np. z zawsze obowiązującym 10-minutowym limitem czasu, co zmusiłoby nakierowanie story walk na szybsze, bardziej efektownej walk i odróżniło od tego drugiego, nadając mu własną, wyjątkową tożsamość. A tak trochę jednak w moich oczach obniża to prestiż tego mistrzostwa trzymanego przez DMD.

Akcje ROH lecą w dół

Miesiąc zakończyliśmy dużym wstrząsem w Ring of Honor. Federacja ogłosiła bowiem przerwę w organizowaniu gal w pierwszym kwartale przyszłego roku. Wkrótce od dziennikarzy dowiedzieliśmy się także, że żaden kontrakt mający ważność do końca roku nie zostanie przedłużony, a wrestlerzy, których umowy wykraczają poza ten okres, będą otrzymywać wypłaty jedynie do końca marca.

Później organizacja nie będzie zatrudniać wrestlerów na ekskluzywne czy długoterminowe kontrakty, a jedynie ma bookować na swoje gale wrestlerów ze sceny niezależnej, którzy akurat będą dostępni. Innymi słowy, wracają do bycia typowym indysem. Jeśli jakiś milioner marzy o wejściu w wrestlingowy biznes, to idealna okazja.

Jeśli chodzi o ciekawsze nazwiska, wśród wolnych agentów wkrótce znajdą się m.in. Bandido, RUSH, Dragon Lee, Brodie King czy bracia Briscoe. 19-letnia Rok-C zebrała ostatnio trochę pochwał za to, jak się zaprezentowała w ostatnim turnieju, biorąc pod uwagę to, jakie ma doświadczenie, więc pewnie za chwilę wyląduje w AEW (z przewijającą się ostatnio na Darkach Sky Blue mogłaby być fajnym prospektem do wyszkolenia dla QT Marshalla i Dustina Rhodesa) albo w Impact Wrestling, gdzie też miałaby przy kim się uczyć.

Pojawiło się też już trochę sprzecznych informacji odnośnie do tego, czy biblioteka ROH będzie wystawiona na sprzedaż. To z pewnością byłoby fajnym dodatkiem czy to do WWE Network, czy jako część oferty AEW przy podpisywaniu umowy z jakimś serwisem streamingowym. W przypadku tych drugich na pewno fajnie byłoby zdobyć przynajmniej prawa do All In, które było niejako symbolicznym startem organizacji.

Pozytywy społeczne

Z pozytywnych rzeczy, o których warto wspomnieć, Titus O’Neil za swoje działania charytatywne doczekał się nazwania szkoły swoim imieniem…

…powstała też organizacja zrzeszająca wrestlerów z różnych federacji mająca na celu znormalizowanie walki z problemami psychicznymi.

A w listopadzie…

A w listopadzie czeka nas między innymi kolejne PPV od AEW – Full Gear 13/11 – na którym głównym wydarzeniem będzie wspomniane starcie Adama Page’a z Kennym Omegą. Poza tym zobaczymy finał turnieju o miano pretendenta #1 do mistrzostwa federacji, w którym najprawdopodobniej zmierzą się Bryan Danielson i Jon Moxley (ten drugi ostatnio jakiś taki bardziej agresywny, żeby nie powiedzieć heelowy, to chyba bardziej pasowałby na pierwszego pretendenta dla uwielbianego Hangmana). Lucha Brothers będą bronić swoich pasów tag team w starciu z FTR, które na papierze wygląda na bardzo dobry match.

MJF, który ostatnio wspominał o tytule mistrza świata i o tym, jak pokonał Adama Page’a, kiedy spotkali się w ringu dwa lata temu, zmierzy się z Darbym Allinem. Jeśli wygra, to wypadałoby dać mu title shota zaraz po Danielsonie/Moxleyu – porażkę będzie można wykorzystać do odciągnięcia go od tytułowego obrazka, a Allin jest po porażce w większym matchu na ostatnim PPV z Punkiem. Do tego trochę razem ze Stingiem dostali po tyłkach w trakcie feudu, więc pewnie wygra.

Britt Baker będzie bronić swojego pasa z Tay Conti w walce, która może pozytywnie zaskoczyć, a Inner Circle zawalczy z ekipą, w której może znaleźć się więcej ludzi związanych z UFC niż AEW. No i ciekawe czy mała rywalizacja Jericho z Jorge Masvidalem zakończy się już tu – jeśli ten drugi zawalczy w ringu – czy pociągną ją dalej, budując do starcia 1 na 1.

Do tego mamy jeszcze połączenie dwóch rywalizacji w tag team match między Codym Rhodesem i PACiem a Malakaiem Blackiem i Andrade El Idolo. No i możliwe, że w preshow zobaczymy trzecią część całkiem fajnej rywalizacji z ostatnich tygodni Hikaru Shidy z Sereną Deeb. Jest też jeszcze trochę miejsca, patrząc na liczbę walk na karcie kilku ostatnich PPV, więc może też CM Punk z Eddiem Kingstonem się zmieszczą. Tradycyjnie gala zapowiada się bardzo atrakcyjnie.

6 listopada mamy Power Struggle od NJPW z po-Climaxowymi porządkami: przede wszystkim Shingo Takagi vs Zack Sabre Jr o mistrzostwo świata, Kazuchika Okada vs Tama Tonga o title shota na złota na Wrestle Kingdom (czy jedyny prawdziwy pas IWGP, jak kto woli) i Hiroshi Tanahashi vs KENTA o pas IWGP US. Pełna karta tutaj.

W Stardomie PPV przypada na 3 listopada, gdzie z ciekawszych matchy mamy starcie Utami Hayashishity z Hazuki o pas World of Stardom, Tam Nakano broniącą swojego tytułu Wonder of Stardom z Unagi Sayaką i Starlight Kid vs Momo Watanabe o mistrzostwo High Speed.

Ostatniego dnia miesiąca kończy się także klauzula powstrzymująca Braya Wyatta przed występami w innych organizacjach, więc pewnie można też spodziewać się jego debiutu, czy chociaż jakiejś zapowiedzi debiutu w nowym miejscu pracy w nadchodzących tygodniach.

Od drugiego listopada w sprzedaży znajdzie się za to autobiografia Jona Moxleya.

Dla najwierniejszych fanów, którzy dotarli do tego momentu kilka linków:
tu mamy arkusz z ocenami walk
tu i tu jestem na twitterze
tu jest kotek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s